Będzie ich brakowało. Po 31 latach owocnej pracy opuszczają Lublin i wracają do Paryża

Siostry z międzynarodowego zgromadzenia dziękują przyjaciołom z Polski za lata współpracy i życzliwości.

Było to w 1989 r. przy wielkiej życzliwości i wsparciu abp. Bolesława Pylaka. Zgromadzenie mające ponad 1000 domów na całym świecie rozpoczęło pracę nad budową nowego – tym razem w Polsce, w Lublinie przy ul. Słowikowskiego.

– Wtedy był inny świat. Widać było biedę, niepewność i wyczuwało się niepokój mieszkańców w związku z trudną sytuacja społeczną i polityczną. Ale przez te wszystkie lata obserwowałam niezwykły rozwój i postęp na drodze do dobrobytu i wolności, miałam przyjemność spotykać tu otwartych i życzliwych ludzi – mówi s. Małgorzata Demenga, przełożona domu sióstr św. Józefa z Cluny w Lublinie. Pochodzi ze Szwajcarii, a śluby zakonne składała w Paryżu. Od 1989 r. mieszkała i pracowała w Lublinie jako dyrektorka niepublicznego przedszkola św. Józefa przy ul. Słowikowskiego, a także kierownik ogniska dla dzieci i młodzieży.

 – Dzisiaj, w przeddzień wyjazdu do Paryża, do naszego domu generalnego, chcę w imieniu swoim i wszystkich mieszkających tu sióstr podziękować naszym przyjaciołom i współpracownikom. Dziękuję najpierw księdzu arcybiskupowi i wszystkim księżom, którzy otaczali nas życzliwością i wspierali pomocą, dziękuję wszystkim siostrom zakonnym z Lublina z różnych zgromadzeń, z którymi owocnie współpracowałyśmy. Dziękuję naszym współpracownikom z przedszkola, dzieciom i młodzieży, a także rodzicom dzieci, którzy decydowali się je posyłać przez lata do naszej placówki. Jest tyle osób, którym pragniemy podziękować osobiście, a jest to teraz niemożliwe – mówi s. Małgorzata. – To były dobre i owocne lata, pełne radości – dodaje.

Ich pracę będzie kontynuować Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Siostry nazaretanki wezmą również w opiekę Rocky’ego i Blacky’ego – psy, które tu mieszkają. – To dla nas bardzo ważne, że nasi czworonożni przyjaciele nie będą musieli szukać nowego domu, bo my nie możemy ich zabrać do Francji. Dlatego tym bardziej się cieszymy, że w gronie sióstr nazaretanek są takie, które kochają psy – mówią zakonnice.

– Gdy przyjechałam do Polski, bardzo podobała mi się zieleń i mnóstwo kwiatów. Tu zobaczyłam pierwszy raz w życiu śnieg. Uwielbiałam zimą zakładać ciepłe ubranie i odśnieżać, to było fantastyczne uczucie. Teraz wyjeżdżam z Lublina, ale w sercu mam nadzieję, bo Kościół jest na całym świecie, nie ma granic – mówi s. Aimeé Rasoamiaranarivo. Pochodzi z Madagaskaru, z regionu Fianarantsoa. Tam też zrodziło się w niej powołanie do życia zakonnego.

Dotychczas wspólnotę domu św. Józefa z Cluny w Lublinie tworzyły siostry: Małgorzata Demenga ze Szwajcarii, Veronika Lima Alaves z Portugalii, Aimeé Rasoamiaranarivo z Madagaskaru, Florence Rasolofoarisoa z Madagaskaru i Bernadette Ravaonasolo również z Madagaskaru.

– Życie się zmienia, świat się zmienia, nawet Kościół w Polsce. Ale, nauczona doświadczeniem, nie mam cennych rad ani podpowiedzi. Liczy się wolność, ta wewnętrzna, ale i zewnętrzna. Pamiętam, że gdy w Polsce pojawiła się wolność na zewnątrz, ludzie stali się bardziej łagodni. To cenne – być wolnym i ufać Chrystusowi – mówi z uśmiechem s. Demenga.

Ks. Rafał Pastwa Za: gosc.pl