Sakrament Pojednania i Pokuty w aspekcie teologii duchowości

Jerzy Wiesław Gogola OCD

SAKRAMENT POJEDNANIA I POKUTY W ASPEKCIE TEOLOGII DUCHOWOŚCI

Zagadnienie niezwykle ważne, zwłaszcza w życiu duchowym osób konsekrowanych, które z sakramentu pokuty i pojednania korzystają bardzo często i one bardziej od innych przeżywają określone trudności. Moje wystąpienie będzie mieć charakter pewnego ukierunkowania do dalszych poszukiwań oraz niektórych praktycznych wskazań.

1. Punkt widzenia teologii duchowości

Właściwy dla Teologii duchowości punkt widzenia na całą historię zbawienia to osobowa relacja człowieka z Bogiem. Stąd i moja propozycja nazwania tej dyscypliny teologicznej: „Teologią komunii z Bogiem”. Oznacza to, że wszystkie zagadnienia interesujące chrześcijanina omawiane są w tej właśnie perspektywie. Przyznać należy, że jest to punkt widzenia, najważniejszy gdy chodzi o cel Objawienia: Bóg objawia się człowiekowi właśnie po to, by go zaprosić do przyjaźni z sobą (DV 2). Osobowa komunia człowieka z Bogiem jest jednocześnie najbardziej elementarnym określeniem życia duchowego. W tej perspektywie grzech jest zamachem na życie duchowe. Dzięki łasce żyjemy w komunii miłości z Bogiem, grzech natomiast zrywa lub osłabia te więzy. Mamy więc pierwsze ukierunkowanie naszego tematu na zagadnienie życia. Nie można jednak traktować życia duchowego statycznie, gdyż wówczas można by rozumować następująco: jeżeli ktoś popełnia grzech, zrywa lub osłabia relację miłości z Bogiem, w zależności od jakości grzechu, przez sakrament pojednania wraca do dialogu miłości. To wszystko prawda, ale nie wystarczy. Życie bowiem podlega prawom rozwoju lub degradacji. Albo idzie się naprzód, albo się cofa. Przypomnieć jeszcze należy, że pogłębionej komunii z Bogiem odpowiada wewnętrzna przemiana wierzącego. Dlatego uwzględniając dynamikę życia duchowego, nie mówi się o świętości, która raz jest, a za chwilę już jej nie ma, a po spowiedzi znowu jest. Ale mówimy o procesie uświęcenia, który może być w pewnym momencie zatrzymany, a jeżeli nie nastąpi powrót do Boga, ulegnie stopniowej degradacji.

Człowiek wierzący osiągając cel swojego życia na ziemi, jakim jest pełne zjednoczenie z Bogiem, ma do dyspozycji wiele środków uświęcenia. Wszystkie one służą jednocześnie życiu: życie rodzą, karmią, leczą, umacniają. Na pierwszym miejscu wśród tych środków znajdują się sakramenty, wśród nich sakrament Pojednania i Pokuty. Stanowi on środek przezwyciężania grzechu i jego skutków, ale nie jedyny środek uświęcenia; co więcej, nie jedyny środek przezwyciężania grzechu. Wierzący nie powinien w związku z tym pokładać całej swojej nadziei uświęcenia w sakramencie pokuty, gdyż wpisuje się on w cały złożony proces jego wewnętrznej przemiany i zjednoczenia z Bogiem.

Wydaje się, że wiele trudności praktycznych związanych z częstym korzystaniem z omawianego sakramentu wiąże się z nieuwzględniania wspomnianego szerokiego kontekstu. Sakrament pojednania bywa traktowany albo formalnie, gdyż Konstytucje zakonne zwykle nakazują osobom zakonnym korzystanie z niego co dwa tygodnie, albo z uwagi na doraźne korzyści w postaci uspokojenia sumienia, albo nawet jako „lekarstwo” na wszystkie bolączki życia duchowego.

Biorąc pod uwagę złożoność omawianego zagadnienia nie skupimy całej naszej uwagi na sakramencie pojednania, niejako ucząc samej techniki spowiedzi, ale dotkniemy zagadnień bezpośrednio związanych z tym sakramentem. Na pierwszym miejscu trzeba ukazać sposób podejścia do grzechu z punktu widzenia życia duchowego, by zobaczyć na ile sakrament pokuty usuwa przeszkody zjednoczenia z Bogiem. Następnie uwzględnić należy moc Chrystusowej łaski, która działa w Kościele poprzez sakramenty, ale nie tylko. W końcu odpowiemy na pytanie: co robić, aby sakrament pojednania przyniósł w naszym życiu duchowym maksymalny owoc.

2. Rozumienie grzechu i jego przezwyciężanie w teologii duchowości

Z punktu widzenia życia duchowego grzech jest pojmowany i traktowany w tych samych kategoriach co życie. Trzeba go widzieć przede wszystkim jako przeciwieństwo życia, czyli śmierć; jako przeciwieństwo miłości, czyli jako antymiłość; jako przeciwieństwo przyjaźni z Bogiem, czyli nieprzyjaźń; jako przeciwieństwo wolności dzieci Bożych, czyli jako niewola własnej pożądliwości.

Najczęściej popełniane błędy w rozumieniu grzechu przybierają podwójną postać: grzech widziany jest jako zewnętrzny wróg; grzech traktowany jest wyłącznie jako pojedynczy akt. Ten błąd będzie w jakimś stopniu dotyczył sposobu traktowania sakramentu pokuty.

Jeżeli potraktujemy grzech jako zewnętrznego nieprzyjaciela, który człowieka kusi, zwycięża i niszczy, obrona będzie rozumiana jako wysiłek przeciwstawiania się atakującemu wrogowi. Głównego zagrożenia oczekuje się od zewnętrznego nieprzyjaciela. Stąd mobilizacja sił obronnych, ewentualne przyzywanie pomocy Boga i świętych.

Sprawa wygląda zupełnie inaczej, jeżeli grzech widziany jest jako skłonność zakorzeniona w sercu i władzach człowieka. Wówczas problem wyzwolenia z grzechu jawi się jako konieczność wewnętrznej przemiany człowieka. Przyczyna zła znajduje się w człowieku, a nie poza nim. Dlatego na człowieka powinien być skierowany cały trud uzdrawiania.

Drugi błąd polega na tym, że grzech bywa widziany wyłącznie jako grzeszny czyn. Ta wizja grzechu również nie jest pełna. Przy takim założeniu ratunek przed grzechem będzie polegał na robieniu wszystkiego, żeby się czyn nie powtórzył w przyszłości. Cała odpowiedzialność za grzech spada na świadomość i wolę. Podkreśla się mocno czyn, a mniej to, co go poprzedza i co po nim następuje. Tymczasem przed czynem jest usposobienie człowieka, skłonność do złego. Mobilizując siły, można jakiś czas unikać czynów. Człowiek może popełniać mniej gestów grzesznych, ale problem nie jest rozwiązany. Można to zaobserwować na przykładzie osób uzależnionych, które są w stanie wytrwać w dobrym jakiś czas, a potem problem znowu powraca. Uwagę trzeba skupić tam, gdzie zło jest zakorzenione, a nie na jego owoce. Poważna walka z grzechem musi dotyczyć skłonności do złego. A jak wiadomo w sakramencie pokuty otrzymujemy zgładzenie grzechu jako czynu, jednak nie zostają usunięte skłonności do złego.

Istota problemu. Z punktu widzenia teologii duchowości, przy zagadnieniu wyzwolenia z grzechu, nie można zatrzymać się na płaszczyźnie czynów, trzeba dotrzeć do ukrytych skłonności do złego. W języku

św. Jana od Krzyża istota sprawy zarówno w odniesieniu do grzechu jak i oczyszczenia wyrażona została hiszpańskim terminem „apetito”, przetłumaczonym na j. polski przez „pożądanie”. Jest to miłość, z tym, że wypaczona, nieustannie poszukująca egoistycznego nasycenia. Rośnie w siłę w miarę jak człowiek ją karmi, realizując egoistyczne pragnienia.

Dzieło Jana od Krzyża, zwłaszcza Noc ciemna, rzuca światło na ten problem wyzwolenia z niewoli własnych zmysłów. Człowiek może być niewolnikiem własnych pożądań nawet wówczas, gdy nie popełnia grzechów ciężkich. Hiszpański Mistyk opisuje sytuację duchową człowieka, który jest gorliwy i zdecydowany kroczyć za Chrystusem mimo wszelkich trudności. Czyni to zarówno na początku pierwszej księgi Nocy jak i drugiej. W rozdziałach od 2-7 pierwszej Nocy mówi właśnie o wadach głównych, z których nawet gorliwy chrześcijanin może nie zdawać sobie sprawy. Aby człowiek mógł być całkowicie wyzwolony z niewoli grzechu nie wystarczy, by wyznał w sakramencie pokuty świadome grzechy aktualne. Potrzebuje dogłębnego oczyszczenia ze złych skłonności. One to sprawiają, że jego miłość nie jest całkowicie zwrócona ku Jedynemu Bogu. Aby człowieka wyzwolić z niewoli własnych zmysłów Bóg przeprowadza go przez noc ciemną wiary i kontemplacji.

W tej sytuacji trzeba uznać niewystarczalność tradycyjnych metod oczyszczenia, w jakich wierzący może pokładać całą nadzieję, tj. spowiedzi sakramentalnej i umartwienia. W prologu Drogi na Górę Karmel Doktor Mistyczny mówi o błędzie mistrzów duchowych, którzy wobec duchowych ciemności czy innych niedogodności penitentów każą mnożyć w nieskończoność spowiedzi generalne. Typowy błąd ludzi, którzy grzech traktują wyłącznie jako akt, a lekarstwa na niego w uzyskaniu przebaczenia za ten akt. Nawet po uzyskaniu łaski pojednania z Bogiem nadal pozostaje żywa skłonność do złego. Dobrym przykładem jest znowu sytuacja człowieka uzależnionego, który po przystąpieniu do sakramentu pojednania, nadal jest uzależniony, jakkolwiek uzyskuje odpuszczenie grzechów aktualnych. Potrzebne są jeszcze inne środki do jej usunięcia. Podobnie należy odnieść się do ogólnego i szczegółowego postanowienia poprawy, umartwienia i pokuty1. Takie ćwiczenia posiadają swoją niewątpliwą wartość, potwierdzoną przez całą tradycję duchową, ale ich skuteczność w walce z pożądaniami jest bardzo ograniczona. Dopiero oczyszczenia bierne mogą przywrócić człowiekowi zdolność wypełnienia pierwszego przykazania: Będziesz miłował2. Główną pracę skupiania rozproszonej miłości wykonuje Bóg, ale wymaga zaangażowania i współpracy człowieka.

W świetle tego cośmy powiedzieli, możemy rozumieć problem spowiedzi osób zakonnych, które zamartwiają się tym, że przez całe lata mają te same grzechy i nie poprawiają się po spowiedzi. Grzechy nigdy nie są te same. Każdego dnia człowiek podejmuje nowe decyzje, popełnia może podobne grzechy, ale są one już innymi aktami w stosunku do poprzednich. Zatem nie należy się dziwić tej pewnej monotonii, ani nie liczyć na to, że sakrament pokuty i pojednania, albo wysiłek własnej woli rozwiąże ten problem.

Trzeba jednak od razu dodać, że omawiany sakrament nie tylko gładzi popełnione czyny. Aby to lepiej zrozumieć, należy uwzględnić naturę sakramentu pokuty.

3. Łaska sakramentu pojednania

Sakrament pokuty powinien być rozumiany jako spotkanie z Bogiem w Kościele3. Sakramentalne spotkanie z Bogiem jest jeszcze bardziej realne niż spotkania Chrystusa z uczniami w Palestynie. „Wszyscy starali się Go dotknąć, ponieważ wychodziła z Niego moc, która leczyła wszystkich” (Łk 6,19). Katechizm Kościoła Katolickiego mówi: „Sakramenty będące 'mocami, które wychodzą’ z zawsze żywego i ożywiającego ciała Chrystusa, oraz działaniami Ducha Świętego urzeczywistnianymi w Jego Ciele, którym jest Kościół, są 'arcydziełami Bożymi’ w nowym i wiecznym Przymierzu” (nr 111).

Jak wszystkie sakramenty tak i ten staje się aktem Chrystusa Chwalebnego, który udziela łaski poprzez widzialny Kościół. Stałym elementem łaski sakramentu pozostaje odpuszczenie grzechów, dopuszczenie do przyjaźni z Bogiem, łaska bardziej autentycznego życia chrześcijańskiego.

Gdy chodzi o osoby prowadzące gorliwe życie chrześcijańskie, łaska sakramentu przyjmuje nieco inny charakter, którą moglibyśmy określić jako łaskę wytrwania.

Sakrament Pojednania jest uprzywilejowaną formą działania Ducha Świętego poprzez tajemnicę Kościoła: „Weźmijcie Ducha Świętego…”. Uczestnictwo w sakramencie pokuty powinno przyczyniać się do duchowego wzrostu. Dlatego też wielkim błędem jest sądzić, że ten sakrament ma na celu jedynie odpuszczenie grzechów i przysposobienie człowieka do komunii św. To jest bardzo ważna sprawa w przypadku ludzi, którzy ciężko upadli. Nie jest to tak oczywiste w przypadku osób, które nie mają grzechów ciężkich. W tym drugim przypadku sakrament pokuty może bardzo skutecznie przyczyniać się do rozwoju życia duchowego, gdyż wszystkie sakramenty pomnażają łaskę, oczywiście jeżeli człowiek już jest w stanie łaski. Przy okazji warto przypomnieć, że grzech lekki może być zgładzony nie tylko drogą sakramentalną, ale również pozasakramentalną. Dawniej nie uczęszczało się zbyt często do sakramentu pokuty, ale też chrześcijanie prowadzili o wiele bardziej surowe życie pokutne. Mając na uwadze zagadnienie oczyszczenia wewnętrznych skłonności do złego, docenić należy pokutę o charakterze biernym, tzn. krzyż, którego nie wybieramy z własnej woli, ale który zostaje nam dany z uwagi na powołanie, pełnione obowiązki i konkretne uwarunkowania życiowe. Należałoby w tym celu poszerzyć pole działania Chrystusowej łaski na całe życie chrześcijańskie. Sakramenty są uprzywilejowaną formą spotkania z Chrystusem, ale nie jedyną.

Chrystus wyzwala człowieka nie tylko ze śmierci i niewoli grzechu pierworodnego, ale i z wszelkich innych zniewoleń, którym człowiek uległ w późniejszym okresie. Męka i zmartwychwstanie Chrystusa stają się źródłem wyzwolenia i przebóstwienia człowieka otwartego na łaskę w każdym momencie jego życia duchowego. Dokonuje się to zarówno drogą sakramentalną jak i poza sakramentalną. Potwierdza to chrześcijańskie doświadczenie, zwłaszcza mistyków. Jan od Krzyża mówi o łasce odkupienia w kategoriach zaślubin, które odnosi zarówno do łaski Chrztu św. jak i łaski mistycznego zjednoczenia. Tekst ten przez analogię możemy odnieść do negatywnego aspektu życia duchowego, tj. do wyzwolenia z niewoli grzechu:

„Zaślubiny, które dokonały się na Krzyżu nie są tym samym o czym teraz mówimy. Tamte bowiem zaślubiny dokonały się raz, gdy Bóg udzielił duszy pierwszej łaski, jaką otrzymuje każda dusza przez Chrzest św. Te zaś zaślubiny dokonują się na drodze doskonałości i spełniają się bardzo powoli i stopniowo. Chociaż te dwojakie zaślubiny są jednym i tym samym, zachodzi jednak ta różnica, że jedne odbywają się według postępowania duszy, a więc powoli, a drugie według postępowania Bożego, a przeto dokonują się naraz”4.

Można powiedzieć, że drugie zaślubiny dokonują się „krokiem człowieka”, w tym znaczeniu, że Bóg respektuje czasowy wymiar jego powołania. Człowiek nie od razu może wszystko zrozumieć i osiągnąć. Bóg może dać wszystko od razu, człowiek nie może tego od razu przyjąć. Potrzebny jest proces zarówno przebóstwienia jak i wyzwolenia z niewoli grzechu. W procesie uświęcenia, który posiada podwójne oblicze: pozytywne – zjednoczenie, oraz negatywne – oczyszczenie działa ta sama łaska Chrystusowa. W sakramencie pokuty znajduje się źródło tej łaski, która dochodzi do głosu także we wszystkich innych okolicznościach życiowych.

4. Akty penitenta

Co robić, by maksymalnie skorzystać z owoców sakramentu pojednania? Należy sobie tutaj przypomnieć prawdę, że łaska sakramentalna dana jest niezawodnie w każdym sakramencie, ponieważ płynie ona z nieskończonych zasług Chrystusa, jednak jej owocność w życiu konkretnych ludzi zależy od ich dyspozycji, przygotowania, zdolności jej przyjęcia. W sakramencie spotyka się Bóg i człowiek. Siłę, światło, przebaczenie ofiaruje Bóg, przygotowanie człowieka pozwala ten dar przyjąć.

Słońce bardzo szybko rozgrzewa metal, ale to samo słońce w tym samym czasie słabo rozgrzeje izolator. Dla tych właśnie powodów z punktu widzenia duchowości kładzie się główny nacisk na przygotowanie do korzystania z sakramentów.

Dyspozycje sakramentu pojednania to znane nam z katechizmu warunki dobrej spowiedzi. Tradycyjnie mówi się o pięciu warunkach dobrej spowiedzi: rachunek sumienia, żal za grzechy, mocne postanowienie poprawy, szczera spowiedź i zadośćuczynienie za grzechy. Katechizm Kościoła Katolickiego wymienia trzy akty penitenta: żal za grzechy, wyznanie grzechów i zadośćuczynienie. Rachunek sumienia zostaje połączony z wyznaniem (nr 1855), natomiast postanowienie poprawy z żalem za grzechy (KKK 1452).

Omawiając akty penitenta nie tyle podkreślamy ich potrzebę do ważności sakramentu, ile ich jakość pozwalającą maksymalnie wzrastać w życiu duchowym.

Żal za grzechy. Żal „jest to ból duszy i znienawidzenie popełnionego grzechu z postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości” (KKK 1452). Żal stanowi część istotną sakramentu pokuty.

Żal może być bardziej lub mniej intensywny. Zależy to od różnych czynników. Chrześcijanin powierzchowny, któremu brak delikatności sumienia, będzie miał żal równie powierzchowny. Chrześcijanin zaawansowany w życiu duchowym będzie odczuwał szczery żal z powodu lekkiego, ale świadomego grzechu. Nieodłącznym elementem żalu jest postanowienie poprawy. Nie można się zadowolić ogólnym postanowieniem nie grzeszenia nigdy więcej, co jest nierealne i zbyt ogólne, by było skuteczne. Bez wykluczenia tego ogólnego postanowienia należy powziąć postanowienie dotyczące konkretnego grzechu lub wady. Żal zależy także od rozumienia grzechu. Jeżeli rozumiemy go tylko w kategoriach popełnionych czynów, to w przypadku braku większych wykroczeń, bardzo trudno będzie o autentyczny żal, albo może być on obłudny. Żal za grzechy wzbudzany w kontekście sakramentu powinien być wyrazem cnoty pokuty, czyli postawy charakteryzującej całe życie wierzącego.

Wyznanie. Wewnętrzne wyznanie grzechu podczas rachunku sumienia dopełnia się w chęci zewnętrznej kościelnej pokuty. Spowiedź musi być chrześcijańska, czyli musi mieć związek z Chrystusem. Wyznanie jest czymś więcej niż sprawozdaniem pełnym i dokładnym z liczby i rodzaju każdej winy: jest gestem dziecka, które staje wobec Ojca.

Według niektórych wiernych spowiedź polega na powtarzaniu przez całe życie z lekkimi zmianami, refrenu ułożonego przed pierwszą Komunią św. Jest to źródłem zrozumiałego zmęczenia i szkodliwości dla samego żalu. Gdy zaś chodzi o „spowiedź z pobożności”, byłoby może lepiej uwypuklić jedną winę, która nas naprawdę martwi: jakieś ostre słowo, gest lub wrogie uczucie, kłamstwo „w żywe oczy”, niewierność, itd. i wzbudzić żal za wszystkie inne winy, niż bawić się w skrupulatną wyliczankę. Trudno to wszystko bez kartki zapamiętać, a cóż dopiero poprawić się z tego. Jakość musi być zawsze na pierwszym miejscu!

Oto kilka praktycznych wskazań:

  • Potrzebna jest tutaj przede wszystkim szczerość, pokora i obiektywizm. Nie należy usprawiedliwiać braków i przesadnie szukać ich tam, gdzie ich nie ma.
  • Potrzebna jest pamięć na istotę rzeczy, by nie zagubić się w tysiącach szczegółów zupełnie nie istotnych: zamiast, np. wyliczać ilość roztargnień na modlitwie, szukać ich przyczyny, bo właśnie przyczyny należy usuwać.
  • W odniesieniu do powtarzania tych samych grzechów należy zauważyć, że można wyznawać źródło grzechów, nie zaś ich akty.
  • Następnie uwzględnić specyfikę własnego chrześcijańskiego powołania, wykorzystując w tym celu przypowieść o talentach. Podczas rachunku sumienia trzeba uczyć się patrzeć swojemu życiu w twarz. Dostrzegać główną linię frontową walki, gdzie leży waga naszego świadectwa. Trzeba pamiętać, kim jestem, dokąd zmierzam w moim konkretnym powołaniu, w konkretnym realizowaniu powołania i porównać ten obraz z planem miłości Boga względem mnie. Trzeba rozliczać się z konkretnych otrzymanych darów. Bóg kiedyś zapyta nas o dobro wykonane lub zmarnowane. Dla wielu spowiedź oznacza odtwarzanie nagranej przed wieloma laty płyty, może nawet z okazji pierwszej spowiedzi świętej. Wprawdzie nasza natura niewiele się zmienia, ale zmieniają się okoliczności, gdyż nasz grzech ma także wymiar historyczny. Następnie należałoby pytać czy te grzechy, które wyznajemy, rzeczywiście oddają oblicze naszego życia? Mają ścisły związek z moim powołaniem i wolą Bożą względem mnie?

„W życiu każdego człowieka trzeba umieć znaleźć punkt ciężkości, sprawdzian jego wartości. W życiu kształcącej się młodzieży takim sprawdzianem jest wykorzystanie czasu na naukę. Ciekawe jest, że gdy podczas spowiedzi ksiądz zapyta: A jakie miałeś wyniki na półrocze? powstaje zdumienie: O tym na spowiedzi? A gdy ksiądz zapyta jeszcze: Dlaczego masz takie słabe stopnie? Czy nie mogłeś uzyskać lepszych wyników? Czy naprawdę brak ci zdolności, czy też mało się uczysz? Ile godzin dziennie się uczysz? – to na usta młodego człowieka prawie ciśnie się uwaga: Jaki ten ksiądz ciekawy? A przecież wyrazem twojej miłości w tej chwili jest przygotowanie się do pracy, którą będziesz kiedyś spełniał dla dobra ludzi. A więc twoja miłość to jest wykorzystanie czasu w ciągu każdego dnia na jak najbardziej intensywną naukę”5. Trzeba iść dalej niż powtarzanie ciągle tych samych rzeczy. Pytać czego żąda ode mnie Bóg, wziąwszy pod uwagę otrzymane od Boga talenty, sytuację, potrzeby żyjących obok mnie ludzi?

Zadośćuczynienie za grzechy. Zadośćuczynienia wymaga zwyczajna sprawiedliwość (KKK 1459). Wynagrodzić należy krzywdy wyrządzone bliźniemu. Ponieważ sakrament usuwa grzech lecz nie usuwa nieporządku po grzechu bardzo ważne jest zadośćuczynienie, nazywane także pokutą. Chrześcijanin nie powinien zadowalać się formalnym odprawieniem pokuty, zwykle symbolicznej, ale podejmować ją dobrowolnie. Bardzo cenna jest pokuta związana z własnym obowiązkiem stanu i sytuacją życiową (tzw. pokuta zwyczajna).

Omawiane dyspozycje można traktować także jako etapy sakramentu pokuty6 Te etapy nie muszą być ściśle chronologiczne. Np. zadośćuczynienie może poprzedzać lub następować po rozgrzeszeniu. W pierwszych okresach Kościoła pokuta poprzedzała pojednanie publiczne i była potwierdzeniem autentyzmu nawrócenia. Żal nie dotyczy tylko przeszłości, ale domaga się silnego postanowienia poprawy. Można by w ten sposób odróżnić prawdziwy żal od wyrzutu sumienia, czy poczucia winy, które dotyczą przeszłości: sumienie jest obciążone winą, co bierze się z pewnych braków: moralnych, psychologicznych czy nawet socjalnych (jeżeli się zerwało jakieś ważne relacje z bliźnim). Autentyczny żal natomiast dotyczy przyszłości: owszem patrzy w przeszłość, ale po to, by dać jej nowe znaczenie pochodzące od Bożej łaski. Taki właśnie żal jest potrzebny.

Zakończenie

Powyższa refleksja nie upoważnia do jakiegoś wielkiego podsumowania. Chciałbym jedynie przypomnieć jeszcze raz potrzebę traktowania sakramentu pokuty i pojednania w całym kompleksie problematyki chrześcijańskiego powołania do świętości.

1. Droga na Górę Karmel I, 8, 4; II, 7, 5. 2. Droga na Górę Karmel III,16; Noc ciemna II,11. 3. Por. A. Ch. Bernard, Teologia spirituale, Roma 19832, s. 311-313. 4. Pieśń duchowa 23,6. 5. A. Boniecki, Rozmowy niedokończone, Kraków 1973, s. 30. 6. Por. A. Ch. BERNARD, Teologia spirituale, Roma 1983, s. 314-315.